• hciałaś mieszkać 100 lat za ten sam czynsz? wszystko i na całym świecie drożeje więc dlaczego w polsce ma byc innaczej? mi też podwyżki są nie na rękę ale co mam zrobić ? trochę znam się na ekonomii i wiem co piszę, Korzystają z okazji , gdzieś tam prąd podrożał to u nas prezes podwyższa. Gaz mamy po starych cenach w Świnoujściu ,ale Rosjanie podwyższyli Mołdawii , udrażnianie szamba no to huzia na Józia , prezes wspólnoty czuje zysk , myślami przy nowej furze i z panią Gienią księgową smarują bidnym lokatorom nowe zaliczki na Święta Ludzie, nie martwcie się bo popytajcie głównie emerytów i tych ze wschodniej Polski, że przecież rząd nam daje więc i na te podwyżki nośników energii też musi dać.

    za sto lat

    Będzie dobrze gdy rząd nam da. A co pomarzyć nie można, choć te marzenia wypłynęły po rozmowach z sąsiadami emerytami. Nie powinno tak byc w państwie prawa że wszystko drożeje , bo w ten sposób państwo się bogaci na obywatelach , obywatel musi za wszystko płacić więcej to ta nadwyżka powinna byc przez państwo gdzieś zainwestowana np żłobki przedszkola czy unowoczesnienie szpitali , a tego nie ma . Na pewno ceny wyższe w sklepach nie są uzasadnione technologią że ona zdrożała , tylko ten sprzedający chce sie nachapać kosztem klienta a tak nie powinno być . wyższe ceny w sklepach są spowodowane przerwanym łańcuchem dostaw. kiedyś spodnie z Chin, Bangladeszu czy Wietnamu kupowane w polskich galeriach płyneły do Polski max 2 tygodnie, a teraz mogą i 3 miesiące. Poczytaj sobie o obostrzeniach COVIDowych wprowadzonych przez Chiny. Ostatnio nałożyły obowiązek odbywania 7-tygodniowej kwarantanny dla wszystkich powracających do Chin marynarzy. Nawet te załogi, które wymieniły swój skład, muszą czekać dwa tygodnie, zanim zostaną dopuszczone do chińskich portów. A to ma wpływ na kolejne opóźnienia pogłębiających kryzys w łańcuchach dostaw. A popyt nie maleje - Ola chce nowe buty, Majka torębkę, ktoś inny IPhona - no to mają za wyższą cene. Ten kto umożliwił pobieranie zaliczek w przypadku opomiarowania energii powinien dostać co najmniej 25 lat cięzkich robót ! W przypadku energi cieplnej jest to jeszcze zrozumiałe ale  https://udraznianie.waw.pl możliwość pobierania zaliczek za gaz, energię elektryczną, wodę to pierwszej wody Za te 500+,300+,13,14,zasiłki ,2000000 na tcp , spółki skarbu państwa ,haracz dla kościołaUwazam ze firmy juz na zapas podnosza ceny np obserwuje wzrost cen paliw i to raptem gdzies w granicach 10 gr na stacji paliw a tu raptem ceny produktow w sklepach duzo wiecej.Jestem tego zdania przestanmy kupowac i marnowac produkty.Gotowac na kilka dni oszczednosc gazu wieksza.Ja zawsze czytam gazetki i wybieram promocje nie kupuje drozszego.Robie sprzedawcom na zlosc niech w sklepach leza i plesnieja katolickiego,niegospodarność,rozdawnictwo pieniędzy na lewo i prawo oraz szkodliwą działalność NBP musimy teraz zapłacić wszyscy oprócz rządzących.


    votre commentaire
  • W tym roku były już trzy podwyżki cen gazu. A wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze drożej. Przedsmakiem kolejnych podwyżek są ściągane przez wspólnoty mieszkaniowe zaliczki na pokrycie kosztów zużycia gazu. Te od grudnia mają wzrosnąć o 25 proc. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to wzrost kosztów o ponad 40 zł.Ceny gazu na giełdach szybują, co odbija się to na portfelach Polaków. URE już trzykrotnie sankcjonował podwyżki, a taryfy zatwierdzone na 2022 rok przewidują ok. 100 proc. podwyżki cen gazu, a w niektórych przypadkach - nawet niż 100 proc.przyslali pismo ze podrozeje fundusz remontowy ,przez 4o l tylko pamietam ocieplanie ,balkony maluja na raty ,monter ze spoldzielni bierze kase nawet jak usunie usterke w godz pracy ,zadnego malowania ,odsiezania ,winda stara porysowana jeszcze jak dzieciaki byly male ,porecze zdewastowane ,nic do przodu ,balkony zakryte plastikowym badziewiem powyginanym zamiast ladnych desek ,zdewastuja ludzi zdewastuja co zostalo ,tylko podwyzka na ich pensje ,

    idzie drogie

    Forpocztą dla czekających nas od przyszłego roku wyższych rachunków za gaz są zaliczki ściągane przez wspólnoty mieszkaniowe na pokrycie kosztów zużycia. W skrzynkach pocztowych wielu Polaków już się pojawiły pisma informujące o podwyżce. I to często niemałej.Żyjemy w kraju cywilizoanym i każdy powinien mieć własny licznik gazu tak jak ma liczniki prądu czy wody! Za gaz nie płacę od lipca i dopiero w styczniu wpłacam 17 zł bo miałem nadpłatę a nie jakaś spółdzielnia wyznacza mi zryczałtowane opłaty! Co zużyje to zapłacę !Podobnie prąd- umowa z dostawcą a nie ze spółdzielnią

    Przykład? Jak wynika z pisma przekazanego redakcji money.pl, we wrocławskiej wspólnocie mieszkaniowej w południowej części stolicy Dolnego Śląska opłata ta wzrośnie aż o 25 proc.


    votre commentaire
  • Możesz opowiadać takie bzdury wnukom... ale wnuki teraz nie dają się spławić byle czym, wstyd że taki ktoś jest wykładowcą na uczelni, powinien być zwolniony za brak podstawowej wiedzy z zakresu prawa ekonomii i finansów... z taką wiedzą nadaje się za "babcię klozetową", tam wystarczy umieć liczyć do dziesięciu...No i to jest jeden z mądrzejszych artykułów, widziały gały co brały. To w szkołach podstawowych na lekcji matematyki na początku lat 90 uczono o ryzyku walutowym i były zadania ile Jasiu dorobi rocznie do kieszonkowego jeśli wymieni 10 dolarów kupując i sprzedając w różnym czasie raz drożej i raz taniej i ile ostatecznie będzie mógł kupić sobie lizaków za zarobione pieniądze. ja w 2007 roku szukałem banku, który miał najlepsze warunki dla kredytu. w kilku oferowano kredyt walutowy, ale szukałem w PLN. każdy świadomie zaciągał kredyt, a ci "frankowicze" mieli "złotówkowych" za frajerów. teraz skamlą? to jak ci od Amber Gold - biedni chciwcy i cwaniacy, przewał dawało się wyczuć na kilometry. dziwię się, że banki w ogóle negocjują z "frankowiczami", raczej nie byli to ludzie nieobyci z ekonomią na pożytek domowy. płacili mniej, aż sprawa się rypła. Umowa jest umowa, wziąłeś kasę, kupiłeś mieszkanie dzisiaj warte trzy razy tyle a kredyt chcesz oddać z początku bez odsetek. Bank powinien zabrać mieszkanie i sprzedać tak jak jest w umowie. pamietam jak gardlowali na spotkaniach ze maja we frankach i smieli sie ze zlotowkowych..byl moment ze mozna bylo zamienic franki kredytowe na zlotowkowe..znow sie smiali i byli do przodu w %...teraz lament..ma facet racje...dla ciemnoty: pamietaj kreydt w tej walucie w jakiej zarabiasz ...A dlaczego w złotówkach jak chciałem to musiałem zarabiać 10 tyś a jak w CHF to wystarczyło 5 tyś ? A że zarabiałem 5 tyś to bank nie dał wyboru. I dlaczego jak brałem franki to dostałem złotówki i czy sądy polskie i europejskie wydają wyroki jakie wydają. Jak mi Pan wyjaśni to przyznam racje.Trzeba być mówiąc bardzo delikatnie kretynem żeby tak się wypowiadać. Oboje z żoną pracujemy zawodowo. Na budowę własnego domu chcieliśmy zaciągnąć kredyt hipoteczny na kwotę 200 tysięcy złotych. Wprawdzie inny bank, ale stwierdził, że w złotówkach nas nie stać, więc zgodziliśmy się na franki. Dziś ten sam bank wpiera nam, że przecież sami wybraliśmy kredyt walutowy. Nikt nie przyzna, że taka była polityka banku. Mało tego, pracownicy banku dostawali wysokie premie za "wciskanie'' kredytów walutowych.


    votre commentaire
  • - Argentyńskie peso jest praktycznie bezwartościowe. Nie nadaje się do trzymania oszczędności. Tej waluty nikt nie chce mieć. Jeśli ludzie dostają np. wynagrodzenie w peso to od razu wymieniają je na dolary, o ile są dostępne - wskazuje. Warto podkreślić, że w dolarach nie płaci się w sklepach. Ceny są w peso, więc na bieżące wydatki trzeba mieć lokalną walutę. Problematyczna jest kwestia przeskakiwania z waluty na walutę. Przy mniejszych nominałach też okazuje się, że na zakupy trzeba iść z pokaźnym plikiem banknotów.Dlatego kwitnie czarny rynek. Po głównych ulicach m.in. Buenos Aires krążą osobnicy nazywani "arbolitos" (po polsku "drzewka"), u których można wymieniać peso na nielegalne dolary nazywane "blue". W ten sposób omijane są limity narzucane przez państwoTuryści, przyjeżdżający do Argentyny, robią często podstawowy błąd. Wymieniają swoją walutę na peso w kantorach, co wydaje się logiczne, ale nie w Argentynie. Obecnie za dolara można dostać w kantorze około 100 peso. Tymczasem na czarnym rynku dostaniemy 180 - wylicza. Jednocześnie, zakup dolarów u takich cinkciarzy jest dużo mniej korzystny (wtedy lepiej mieć niższy kurs z kantoru), ale - jak podkreśla nasza rozmówczyni - przynajmniej te dolary są dostępne. Wszyscy więc z tej możliwości korzystają. Co ciekawe, ekonomiczne media w Argentynie nie tylko podają kursy oficjalnego dolara, ale też znajdziemy tam przeliczniki dla dolara "blue" z nielegalnego obrotu.Wskazuje, że ten kraj zdążył już dziewięciokrotnie zbankrutować. - Argentyna nie może się zadłużać za granicą, bo nie jest wiarygodnym graczem dla inwestorów. Jedynym sposobem finansowania wydatków publicznych jest w zasadzie drukowanie pieniędzy, a to napędza inflację. Wzrost cen wynika też z bardzo niestabilnego kursu waluty, przez co importowane towary są coraz droższe "Drzewka" to tacy argentyńscy odpowiednicy naszych cinkciarzy sprzed kilkudziesięciu lat. Trzeba jednak pamiętać, że u nich kursy wymiany są prawie dwa razy wyższe niż w oficjalnych kantorach. Co to oznacza?

    votre commentaire
  • Świat zmaga się z inflacją. Np. w Argentynie przekracza już 50 proc., a jak pokazuje jedna z Polek mieszkających w tym kraju, niektóre podstawowe produkty spożywcze w 2 lata zdrożały nawet trzykrotnie. Na większe zakupy musi brać grube pliki gotówki, bo peso jest prawie bezwartościowe. Z tego powodu Argentyńczycy wymieniają je masowo na dolary, a na ulicach królują cinkciarze.Ceny w Polsce rosną najszybciej od 20 lat, co wzbudza spore oburzenie Polaków. Najnowsze dane z piątku mówią o średnich podwyżkach na poziomie 5,9 proc. w skali roku. To jednak nic w porównaniu do sytuacji w Argentynie. Tam jest prawdziwa drożyzna. Mowa o inflacji przekraczającej już 50 proc.! Doszło do tego, że rząd Argentyny chce odgórnego zamrożenia ceny prawie 1300 produktów spożywczych i innych artykułów w celu zahamowania galopującej inflacji. Na początek, testowo, na 90 dni. - Regularnie, z miesiąca na miesiąc, widać jak zmieniają się ceny na półkach sklepowych - przyznaje w rozmowieSylwia , Polka od dwóch lat mieszkająca w Argentynie.Osobiście ubolewam nad tym, jak szybko drożeje ryż. Gdy dwa lata temu przyleciałam do Buenos Aires na studia, płaciłam około 30 peso. Teraz kosztuje blisko 90 peso. Mleko można było kupić za 25 peso, a teraz to 60-70 peso. Chleb zdrożał z 90 do 150 peso, a np. Yerba Mate, bez którego Latynosi nie wyobrażają sobie dnia, ze 180 do 340 peso - wylicza.Spokojnie żyje się dopiero tak przy 80 tys. peso., a wiele osób marzy, żeby dobić do 20 tys. Tak jest np. w gastronomii, a napiwki rzędu 10 peso to tak, jakby w Polsce zostawić kelnerowi kilkadziesiąt groszy - tłumaczy Sylwia. Zauważa, że narasta problem biedy w Argentynie. Na ulicach, także w stolicy, widać coraz więcej bezdomnych. Tworzą się wręcz całe dzielnice, w których zamieszkują mniej zamożni. Widok materaców na ulicach czy rozwieszanego prania między budynkami już nawet nie dziwi. A - jak wspomina - jeszcze dwa lata temu było to rzadkością. Sylwia, jako studentka, przyznaje, że kiedyś za 1000 peso można było zrobić porządne zakupy na kilka dni. Teraz starczy to na zakup kilku produktów. Zrobienie zapasów w markecie na tydzień dla jednej osoby to wydatek rzędu 3-4 tys. peso. To około 30-40 dolarów, czyli blisko 120-160 zł.Może to brzmieć dziwnie, ale ludzie się już do tego przyzwyczaili. Historia kraju w ostatnich latach pisana jest przez następujące po sobie kryzysy, które są wywoływane przez różne czynniki, ale efekty są takie same. W Polsce może oburzać ludzi 6 proc. inflacji, a w Argentynie 50 proc. już przestało - wskazuje nasza rozmówczyni.

    votre commentaire